wtorek, 24 lipca 2012

Post nr. 3

Post nr. 3 1/3   (ten post podzieliłam na 3 części) 
Wszystko układało się dobrze na Lwiej Ziemi. Zauditu była w ciąży. Król w końcu zrozumiał, że ojciec zawsze mu pomoże. Lecz pewnego dnia wszystko zaczęło się komplikować. Dzień zaczynał się spokojnie. Mohatu postanowił przedstawić stadzie ich nowego przyjaciela rodziny- Rafikiego. Chciał go przeprosić, że początkowo mu nie wierzył i wynagrodzić mu to więc postanowił zapoznać go z innymi lwami.
Król dziś wstał niezwykle późno. Lwice właśnie upolowały dorodną antylopę. Więc gdy wyszedł z jaskini nie czekał długo, a już się załapał na śniadanie. Po śniadaniu rozpoczął długą wędrówkę do baobabu Rafikiego. Raz pod górkę, raz z górki. I gdy przeszedł sawannę doszedł na pustynię gdzie stało tylko jedno, jedyne wielkie drzewo- baobab Rafikiego. Nieco skępowany Mohatu, że ostatnio nazwał go "głupią małpą" powiedział:
-Rafiki??? Możesz zejść?
I jego oczom ukazał się mandryl
-Co Cię tu sprowadza?
-Ach... Przepraszam, że nazwałem cię wtedy "głupią małpą" i że nie wierzyłem, że Fabi mi się ukaże. Miałeś rację ukazał mi się na niebie... A oprócz tego chciałbym cię przedstawić stadu oraz oprowadzić Cię po Lwiej Ziemi.
-O... Bardzo chętnie skorzystam z tej propozycji...
-No to chodź! 
Gdy przeszli pustynię zaczynały się obrzeża sawanny.
-Witam w naszych skromnych progach-mówił Mohatu- widzisz tą skałę?- wskazał na Lwią Skałę- Tam mieszkamy...

-Wow. Jaka wielka-Chwalił Rafiki- Aeys mi nigdy jej nie pokazywał. Tylko opowiadał. A poza tym w dżungli, z której pochodzę nie ma takich skał.
Potem Mohatu zaczął wskazywać duże źródło wody.
-A tu mamy wodopój
Gdy doszli na Lwią Skałę kazał Lily (królewska majordomuska)  zawołać lwice na przywitanie Rafikiego. 
Po chwili wszystkie lwy były już pod Lwią Skałą...
-Oto jest nasz nowy przyjaciel rodziny- Rafiki. Rafiki a oto Diana, Sara, Taja, Ajenti, Isha oraz Alfa-wskazał lwice, a następnie samców.- To jest Mega, Tasabi, Nero, Chestor, Urus, Alex oraz moja małżonka Zauditu. A to jest Rafiki- i wkazł na mandryla
-Miło mi was poznać.- powiedział Rafiki
-Nam także-odparło stado
_____________________________________________________________

Koniec części I
(jutro kolejna w tym samym poście)


Post nr. 3 2/3
Nagle przyleciał Lily. Nieco przerażona...
-Panie... Do wodopoju przestaje lecieć woda. Coś zatyka otwór... A wody wystarczy tylko na parę dni...
-Co? Niemożliwe... Przecież przed chwilą gdy byłem tam z Rafikim woda tryskała...
-Lecz ktoś, chyba wielkim kamieniem zatkał otwór i woda nie tryska... A wody starczy jedynie ok. 4 dni i to tylko dla lwów i słoni, a nie mówiąc o innych zwierzętach... A tym bardziej gdy mamy  porę suchą.
-No to chodźmy się temu przyjrzeć... Chodź ze mną Rafiki! Pomożesz nam rozwiązać ten kłopot!
Gdy doszli do wodopoju Lily i podleciała na miejsce gdzie niegdyś tryskałam woda z źródła...
-O tutaj. Tu jest jakiś głaz. Trzeba go wyciągnąć. - poimformowała Lily
-Tak ale jeszcze rodzi się pytanie kto go tam wetknął... Przecież sam tam nie utknął...- zastanawiał się Mohatu
-Pewnie ktoś nie z Lwiej Ziemi, bo każde myślące stworzenie wie jak ważna jest woda do życia!!!
-Więc któreś z wyrzutków, albo hieny lub złe lwy-stwierdził Mohatu
-Na pewno, ale jak to wyciągnąć-Mówiła Lily. Lily najbardziej zależało na czasie. Na najszybszym rozwiązaniu problemu
-No dobrze więc, ja z Rafikim pójdziemy tam spróbować to wyciągnąć- mówił Mohatu- Na szczęście masz przeciwstawne kciuki- zwrócił się do Rafikiego. 
Weszli do wody. Nie było tam zbyt głęboko, bo większość wody została wypita lub po prostu wyschła. Lily kierowała gdzie znajduje się kamień. Inaczej by tam nie doszli bo nie widzieli gdzie woda wychodzi na powierzchnię. Gdy doszli obydwoje zanurkowali i próbując wyciągnąć głaz zaczęci nim ruszać, by nieco wyszedł z dziury. Udało się. Rafiki  chwycił kamień i wyrzucił go daleko, daleko na brzeg, by go potem schować iż mogło by się to powtórzyć.

______________________________________________________________

Koniec części II
(jutro kolejna w tym samym poście)


Post nr. 3 3/3
A tym czasem na Złej Ziemi... Lwy, które zostały wygnane zaczęły planować wraz z hienami (które także były wyrzutkami) spisek!!! Atak przeciwko Lwiej Ziemi... Przywódca złego stada lwów - Elos właśnie rozmawiali z przywódczynią hien- Sida
-Jutro gdy zajdzie słońce wkroczymy na Lwią Ziemię i... zaatakujemy-knuł Elos- Nie ma opcji byśmy przegrali...
-Ale jeśli przegramy?- zastanawiała się Sida
-Takiej myśli nie dopuszczam do siebie... Mohatu jest słaby fizycznie, a co więcej psychicznie...
-Co to za król?! He, he, he
-Tak masz rację... Odbierzmy mu władzę, byśmy  mogli rozpocząć wspaniałe panowanie na sawannie...
-Tak... Hi, hi, hi... brak głodu, brak pragnienia, a to wszystko bez Mohatu- Cieszyła się Sida- Razem stworzymy potęgę...
-Niedługo moja żona Elsa nie będzie musiała rodzić w nędzy lecz w raju... -zmienił nagle temat- Mało tego jeśli będzie to lew to zostanie królem... I będzie, rządził na naszą korzyść-wskazał łbem całe swoje stado lwów
-A my?-wtrąciła Sida
-No i wy oczywiście-mówił podstępnie. Tak naprawdę Elos nie chciał dzielić z hienami władzy, ale bez nich przegrana z Mohatu była by pewna więcej. Gdyby przegrali nie mogliby ponowić ataku, lecz Elos myślał tylko o sobie i o tym by zostać królem, a w przyszłości jego syn... Lecz nie myślał, że hieny są takie przebiegłe. Sida od samego początku zwęszyła podstęp i zaczęła się trzymać na baczności. Po czym wtrąciła
-Dobrze, ale mamy jeden warunek, którego musicie spełnić byśmy wam pomogli więc za to że my wam pomożemy wygrać z Mohatu my także będziemy mieć prawo głosu podczas panowania lwów oraz lwice mają nam przynosić codziennie 2 dorodne zwierzyny do zjedzenia 
Elos nie spodziewał się takiego warunku i nie zbyt był zadowolony dzielić władzę z hienami oraz utrzymywanie ich za sprawą jego lwic. Ale dobrze wiedział, że bez nich sobie nie poradzi więc powidział
-Dobrze zgadzam się- lecz kłamał, po wygranej chciał się hien jak najszybciej  pozbyć
-Przyrzekasz?-Pytała Sida
-T-ttak- powiedział nie chętnie Elos, bo wiedział, że przysięga to rzecz ważna
-Jeśli złamiesz warunek to ty i twoje stado pożałuje, że nas spotkaliście na swej drodze... He, he, he - zagroziła Sida śmiejąc się gorzko i odeszła. Elos tak naprawdę tego nie rozumiał, lecz zaczął się nieco obawiać... 

poniedziałek, 23 lipca 2012

Post nr. 2

Powoli zaczął zapadać mrok. Mohatu wracał by zdążyć jeszcze na kolacje, bo wiedział, że lwice i tak bez niego  nie zaczną, a śniadanie musiały zjeść same. Wracał także by zawiadomi stadom, że Aeys umarł. Po drodze mruczał pod nosem.
-"Wypatrywać w gwiazdach" phy... Dużo mi doradził . Tak podczas koronacji słyszałem głos ojca, lecz jestem, tak jestem prawie pewien, że to była złuda... Chociaż-i zastanowił się na chwilę- nie to mi się zdawało.-był już blisko Lwiej Skały. A Zauditu podbiegła do niego
-Czemu Cię tak długo nie było? Gdzie byłeś?-pytała cicho
-Byłem u Aeysa, lecz ten zmarł dziś rano- oznajmił lwom, a zarazem Zauditu
-Co? Jak to nie żyje?-rozpoczęły się szmery-Kto będzie naszym nowym szamanem?
-Nowym szamanem jest młody Rafiki. Uczeń Aeysa.-po chwili dodał- tak! Też się dopiero o nim dowiedziałem, ale taka jest prawda. By oddać cześć zmarłemu Aeysowi niech zapadnie chwila ciszy zanim zaczniemy jeść.
I zapadła cisza jak rozkazał Mohatu. A potem lwy zabrały się do jedzenia. Pierwszy największy kęs należał się władcy, a  później lwice rozpoczęły swą wieczerzę.  Gdy Zauditu przestała jeść podeszła do króla. 
-Po co chciałeś odwiedzić Aeysa?-zapytała Zauditu
-Chciałem, by powiedział mi jak mam się pogodzić ze śmiercią ojca, ale wiesz był tylko Rafiki
-I co Rafiki ci poradził?
-Nic... Mówił tylko by wypatrywać go w gwiazdach-i Mohatu i Zauditu spojrzeli obaj na gwiazdy
-Może ma racje. Ty nie słyszałeś na koronacji jak Fabi mówił do Ciebie " Zawsze będę z tobą"
-Ty  też to słyszałaś?!-zapytał zdziwiony- przecież przez cały czas myślałem, że to złuda...
- Co? Nie to nie złuda... Rafiki dobrze ci radził wypatruj go. A ten sen? Mówię Ci on żyje w tobie
-Tak, teraz ma to sens. Nigdy mi o czymś takim nie mówił!!!
-No to teraz wiesz, a poza tym mam                           
  dla ciebie dobrą nowinę!                                                                      
Mohatu spojrzał na nią pytająco.                                              
-No to teraz wiesz, a poza tym mam dla ciebie dobrą nowinę!                          
  Mohatu spojrzał na nią pytająco.                                                         
-Jestem w ciąży!!!-
oznajmiła to z radością                                                   
-Naprawdę? 
-Tak
-To wspaniale!!! Jak się cieszę!  Ale jesteś pewna?
-My lwice wiemy najlepiej- i odeszła

***
 Stado już spało, lecz nie Mohatu. Stał na Lwiej Skale i wypatrując Fabiego w gwiazdach nagle. Chmury zaczęły się kłębić a noc stała się jeszcze ciemniejsza, a Mohatu usłyszał znów głos jak grzmot: silny, potężny ale łagodny
- Mohatu, Mohatu... Zawsze będę z tobą, nie bój się, nie opuszczę cię...
-A-aale
-Ja zawsze ci pomogę... zawsze i inni królowie przyjdą ci z pomocą
-Czemu mi nigdy o tym nie mówiłeś
-Sam dobrze wiedziałeś... To jest w twojej podświadomości lecz tego nie mogłeś uwolnić... Jestem z tobą 
-Tak, wiem dzięki ci ojcze uwolniłeś to we mnie...
-Pamiętaj, pamiętaj-mówił wolno- jestem przy tobie w twoim sercu...-i zaczął powoli znikać
-Stój nie opuszczaj mnie, czekaj...- i zaczął pędzić za chmurami...
-Zawsze, będę przy tobie, pamiętaj- głos zaczął rozpływać się wśród sawanny-pamiętaj...




niedziela, 22 lipca 2012

Post nr. 1

Słońce na Lwiej Ziemi zaczęło powoli wyłaniać się zza horyzontu. Wszystkie zwierzęta z Lwiej Ziemi przybyły do Lwiej Skały by świętować objęcie tronu przez nowego króla Mohatu. Nowy król wraz z małżonką Zauditu stał na czubku Lwiej Skały czekając na starego szamana, żyjącego już od 5 pokoleń - Ayesa, bez którego nie odbyłaby się koronacja. Mohatu obejmował władzę z wielkim cierpieniem. Jego ojciec zginął nie dawno, gdy szedł do wodopoju. Nikt nie wie co się stało, lecz każdy podejrzewa, że to sprawka lwów ze Złej Ziemi, które zostały wygnane przez buntowanie się przeciwko władzy starego króla - Fabiego.  
Ayes wszedł na Lwią Skałę pokłonił się parze królów. Oraz odmówił błogosławieństwo by sprawowali swą władzę uczciwie z myślą o poddanych. Potem zza chmur wyłonił się blask chwały Fabiego, który uśmiechnął się do syna i rzekł głosem jak grzmot:
-Zawsze będę z tobą
Zwierzęta pokłoniły się nowemu władcy i tak rozpoczęły się nowe dni panowania Mohatu.

***

Następnego dnia Mohatu wstał bardzo wcześnie i wyszedł z jaskini, która znajdowała się w Lwiej Skale. Zobaczył to Zauditu i wiedząc, że króla coś trapi wyszła za nim. Mohatu już się znajdował na czubku Lwiej Skały. 
-Co ci jest? Jeszcze cię coś gryzie?-zapytał
-Śniło mi się , że... przyszedł do mnie i wciąż powtarzał znikając w obłokach "Jestem z tobą... jestem z tobą... jestem z tobą..." A poza tym nie mogę być dobrym królem jeśli ciągle nie mogę pogodzić się z jego śmiercią.
-Nie martw się on jest zawsze z tobą o tu- i wskazała łapą jego serce- w twoim sercu- a potem wtuliła się w jego grzywę.- nie bój się, będziesz wspaniałym królem ...



Słonce było już wysoko i lwice zaczęły polować. Król oddalił się od Lwiej Skały do wielkiego baobaba, w którym mieszkał Ayes i krzyknął:
-Ayes? Jesteś tam? Możesz zejść na chwilę?
-Nauczyciel zmarł dziś nad ranem- odpowiedział młody głos
-Co? Zmarł??? A ty to kto? Kim jesteś?
I jego oczom ukazał się młody mandryl
-Ja? Ja jestem Rafiki. Jego uczeń. A ty zapewne jesteś nowym królem.
-Tak, jestem Mohatu. To teraz ty będziesz nowym szamanem?
-Jeśli tylko pozwolisz królu.
-Mów mi Mohatu. Szaman to także przyjaciel rodziny, jesteś zawsze mile widziany na Lwiej Ziemi... A i nie zwracaj się do mnie tak oficjalnie to mnie zawstydza. Długo cierpiał?
-Nie to była spokojna śmierć. Niech wielcy królowie go błogosławią.
-Oh tak... Lecz biedaczek też wytrzymał tak długo. To już 5 pokolenie.
-O... tak... dobrze się trzymał lecz wolę teraz o tym nie mówić. 
Lecz Mohatu nie przyszedł tu by rozmawiać o śmierci Ayesa lecz jak pogodzić się ze śmiercią Fabiego
-A odchodząc od tematu jak mam się pogodzić z śmiercią ojca?-zapytał Mohatu
-No cóż jest wiele sposobów. Ale pamiętaj on jest zawsze przy tobie... Wypatruj go tylko na niebie. Rozmawiaj z nim he... he,he,he-i uciekł...
-Co ? Ej wracaj. Czemu uciekasz?
Nagle z gałęzi baobaba wyskoczył Rafiki
-Uhe,he,uhe,he,he,he... Po prostu wypatruj go na niebie... Cześć-i znów skrył się wśród gałęzi
-Głupia małpa- i odszedł.


______________________________________________________________

Wiem dzisiejsza notka trochę dziwna, ale wiecie z filmu jaki był Rafiki...

Pozdrawiam Bika

Krótki Wstęp

Witam jestem Zosia i jestem wielką fanką filmu "Król Lew" wszystkich części. Zamierzam tak jak niektórzy fani KL prowadzić bloga. Mój nazywa się Lwia Ziemia. Szczególną inspiracją był blog Lwie Historie Będę tu pisać historię lwów z Lwiej Ziemi, zaczynając od historii dziadków Mufasy i Skazy/Taki. Myślę, że najnowszy post napiszę już jutro, albo nawet dziś. Oczywiście blog będzie tak jakby "przyozdobiony zdjęciami w każdym poście. Bloga będę pisać najczęściej w wakacje. A podczas roku szkolnego... hm... trudno mi określić bo po wakacjach idę do gimnazjum... Ale będę się starać w roku szkolnym pisać co najmniej 1 notkę w tygodniu... Więc wszystko jeszcze przed Nami. Serdecznie  zachęcam do komentowania i do obserwowania bloga. Odwdzięczę się na pewno. 

Pozdrawiam Bika