Słońce na Lwiej Ziemi zaczęło powoli wyłaniać się zza horyzontu. Wszystkie zwierzęta z Lwiej Ziemi przybyły do Lwiej Skały by świętować objęcie tronu przez nowego króla Mohatu. Nowy król wraz z małżonką Zauditu stał na czubku Lwiej Skały czekając na starego szamana, żyjącego już od 5 pokoleń - Ayesa, bez którego nie odbyłaby się koronacja. Mohatu obejmował władzę z wielkim cierpieniem. Jego ojciec zginął nie dawno, gdy szedł do wodopoju. Nikt nie wie co się stało, lecz każdy podejrzewa, że to sprawka lwów ze Złej Ziemi, które zostały wygnane przez buntowanie się przeciwko władzy starego króla - Fabiego.
Ayes wszedł na Lwią Skałę pokłonił się parze królów. Oraz odmówił błogosławieństwo by sprawowali swą władzę uczciwie z myślą o poddanych. Potem zza chmur wyłonił się blask chwały Fabiego, który uśmiechnął się do syna i rzekł głosem jak grzmot:
-Zawsze będę z tobą
Zwierzęta pokłoniły się nowemu władcy i tak rozpoczęły się nowe dni panowania Mohatu.
***
Następnego dnia Mohatu wstał bardzo wcześnie i wyszedł z jaskini, która znajdowała się w Lwiej Skale. Zobaczył to Zauditu i wiedząc, że króla coś trapi wyszła za nim. Mohatu już się znajdował na czubku Lwiej Skały.
-Co ci jest? Jeszcze cię coś gryzie?-zapytał
-Śniło mi się , że... przyszedł do mnie i wciąż powtarzał znikając w obłokach "Jestem z tobą... jestem z tobą... jestem z tobą..." A poza tym nie mogę być dobrym królem jeśli ciągle nie mogę pogodzić się z jego śmiercią.
-Nie martw się on jest zawsze z tobą o tu- i wskazała łapą jego serce- w twoim sercu- a potem wtuliła się w jego grzywę.- nie bój się, będziesz wspaniałym królem ...
Słonce było już wysoko i lwice zaczęły polować. Król oddalił się od Lwiej Skały do wielkiego baobaba, w którym mieszkał Ayes i krzyknął:
-Ayes? Jesteś tam? Możesz zejść na chwilę?
-Nauczyciel zmarł dziś nad ranem- odpowiedział młody głos
-Co? Zmarł??? A ty to kto? Kim jesteś?
I jego oczom ukazał się młody mandryl
-Ja? Ja jestem Rafiki. Jego uczeń. A ty zapewne jesteś nowym królem.
-Tak, jestem Mohatu. To teraz ty będziesz nowym szamanem?
-Jeśli tylko pozwolisz królu.
-Mów mi Mohatu. Szaman to także przyjaciel rodziny, jesteś zawsze mile widziany na Lwiej Ziemi... A i nie zwracaj się do mnie tak oficjalnie to mnie zawstydza. Długo cierpiał?
-Nie to była spokojna śmierć. Niech wielcy królowie go błogosławią.
-Oh tak... Lecz biedaczek też wytrzymał tak długo. To już 5 pokolenie.
-O... tak... dobrze się trzymał lecz wolę teraz o tym nie mówić.
Lecz Mohatu nie przyszedł tu by rozmawiać o śmierci Ayesa lecz jak pogodzić się ze śmiercią Fabiego
-A odchodząc od tematu jak mam się pogodzić z śmiercią ojca?-zapytał Mohatu
-No cóż jest wiele sposobów. Ale pamiętaj on jest zawsze przy tobie... Wypatruj go tylko na niebie. Rozmawiaj z nim he... he,he,he-i uciekł...
-Co ? Ej wracaj. Czemu uciekasz?
Nagle z gałęzi baobaba wyskoczył Rafiki
-Uhe,he,uhe,he,he,he... Po prostu wypatruj go na niebie... Cześć-i znów skrył się wśród gałęzi
-Głupia małpa- i odszedł.
______________________________________________________________
Wiem dzisiejsza notka trochę dziwna, ale wiecie z filmu jaki był Rafiki...
Pozdrawiam Bika

1 komentarz:
Bardzo fajna nota. Twój blog zapowiada się ciekawie.Teraz też idę do gimnazjum, więc będę musiała ograniczyć pisanie ;) Mam nadzieję, że Twój blog odniesie sukces i że będziesz miała wielu obserwatorów. A i wpadnij do mnie :
www.krollewtlk.blogspot.com
Prześlij komentarz