czwartek, 2 sierpnia 2012

Post nr. 5

Gdy zwycięskie stado wracało na Lwią Ziemię Isha podbiegła do Mohatu i zawiadomiła go, że Zauditu przed chwilą urodziła. Król szybko przybiegł do jaskini, w której leżała jego żona z dwójką lwiątek oraz Alfa z Elanną. Jedno lwiątko Zauditu było nieco złote,a drugie było brązowe ja król.
-Oba to samce?-Zapytał Mohatu
-Nie to są dwie samiczki.
-To pięknie! Jak je nazwiemy?
-Jestem zbyt zmęczona by o tym myśleć. Jutro. Wykarmię je i się prześpię. Jutro Mohatu... Dobrze? Jestem zbyt wkończona. Urodzenie bliźniąt jest bardzo ciężkie...
-Dobrze, dobrze jutro- uśmiechnął się do niej Mohatu
Mohatu był bardzo szczęśliwy z narodzin dwóch bliźniaczek. Przez całą noc nie zmrużył oka mimo to, że był bardzo wycieńczony po walce. W połowie nocy Zauditu przebudziła się by znów nakarmić lwiątka. Przez to całe zamieszanie zapomniał, że jej mąż wrócił właśnie z walki o władzę i szeptem zapytała
-Mohatu... Jak wam poszło? Elos nie żyje?
-Nie... - mówił nieco rozbawiony - poddał się. Nie mógł znieść napięcia tego że on i hieny przegrywają. Jednak obiecał, że to jeszcze nie koniec.
-A to właśnie on zatkał wodopój?
-Tak!- mówił przez zaciśnięte zęby król
-Przyznał się?- dopytywała się ciągle Zauditu?
-Pytał się czy wody nam starczyło
-Aha. Dobra to ja je nakarmię. Przez jakiś czas będziemy mieć noce nie przespane...
-To nie problem- uśmiechnął się i spojrzał na maluchy- żaden problem
Rano Zauditu i Mohatu wyszli przed jaskinię i zaczęli myśleć jak nazwać lwiątka.
-Zacznijmy od złotej- zaproponował Mohatu
-Hmmm... Może Tina- zastanowiła się królowa
- Ja mam inne Lira lub Izuaru
-O... Izuaru jest wspaniałe dla księżniczki, a brązową nazwiemy...- zamyśliła się na chwilę
-Uru- krzyknęli razem

***
A tym czasem na Złej Ziemi stado hien oraz złych lwów pokłóciło się z hienami ponieważ wspólna walka miała im zapewnić zwycięstwo nad Mohatu, ale w tym samym czasie co Zaudity, Elsa urodziła złotego samczyka.
-Jak go nazwiemy-zapytała Elsa swego męża  Elosa
-Obojętnie ważne by było królewskie. To on obejmie władzę w przyszłości nad Lwią Ziemią
- Ty tylko o tym...- Elasa była już znudzona ciągłymi planami męża, choć także chciała pozbyć się Mohatu i jego stada
- Niech będzie np.... yyy A... hmm... Ahos. Pasuje?- powiedział obojętnie Elos
- Nie, Ahadi lepsze
-Ahos bardziej dostojne
-Ahadi
-Ahos
-Ahadi
-Ahos- a lwiątko tylko patrzyło jak jego rodzice się wykłócają 
-Ahadi
-Niech ci będzie, ale to nie imię dla króla- po kilku minutach zgodził się 
-Przestań Ahadi jest ładne i nie ty musisz ciągle wybierać imiona naszym dziecią. "Nie bo takie jest głupie, nie bo to nie jest  królewskie"- zaczęła wymieniać Elsa- a poza tym gdzie ten dostatek?! Co mi obiecywałeś
-A... zamknij się- i odszedł

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Super nota :) Przyjemnie się mi to czytało :)

Wiki48 pisze...

Zgadzam się z Kanem, bardzo fajna ;) Nie wyobrażam sobie by Ahadi mógłby nazywać się Ahos...